niedziela, 28 maja 2017

Odchodzę.

Dokładnie tak jak w tytule - opuszczam bloga.

Powód?
Powodów jest kilka, ale główny to moje zdrowie psychiczne i fizyczne.
Po pierwsze, niejedzenie bardzo spowalnia metabolizm, osłabia organizm. Mam aktualnie problemy z traweniem, a bóle brzucha nie dają mi spokoju.
Po drugie, to co tutaj robiłam tragicznie wpłynęło na moją psychikę. Chudnięcie wcale nie daje szczęścia - to tylko pozory. Prawdziwe szczęście to zaakceptowanie siebie, dbanie o swój umysł i ciało, cieszenie się każdą chwilą. Prawda jest taka, że jedzenie mną zawładnęło, zaczęło wzbudzać lęk. Po każdym posiłku, nie ważne ile miał on kalorii, nękało mnie poczucie winy i obrzydzenia do samej siebie. Zaczęłam wariować. Każdy kęs musiałam spalić ćwiczeniami. Nie pisałam Wam o tym, ale kilka akcji z wymiotami też było... Schudłam tylko 5 kg, ale moja psychika tego nie była w stanie wytrzymać. Zaczęłam jeść. Znowu ważę 60 kg. Dla zdeterminowanych dziewczyn (takich jak ja jeszcze nie tak dawno temu) wydaję się słaba. "Jak ona mogła zaprzepaścić taki sukces?! Ja będę lepsza, pokażę światu, że potrafię!". Tylko wiecie... Jedzenie to nieodłączna część życia każdego człowieka. Co chcesz udowodnić niejedząc? Że potrafisz doprowadzić do własnej autodestrukcji? Podziwu w nikim to nie wzbudzi, a ty tylko sobie samej zaszkodzisz.

Nie zaprzeczę, że nadal chcę schudnąć. Zupełnie nie czuję się komfortowo z moją aktualną masą ciała, ale wiecie na czym zależy mi bardziej niż na wyglądaniu przebojowo w stroju kąpielowym? Na szczęściu.

Wzięłam się w garść i zrobiłam coś co planowałam od bardzo dawna - przeszłam na dietę roślinną.
Od teraz: zero liczenia kalorii, kontrolowania wagi. Będę jeść tyle, na ile będę mieć ochotę. Korzystając z pięknej pogody będę się także więcej się ruszać. Czas, który spożytkowałabym na bicie się z myślami, powstrzymywanie od jedzenia i martwienie wagą wykorzystam na rozwijanie pasji, spotkania z przyjaciółmi, polepszanie relacji z rodziną.
Nie będzie pewnie łatwo, ale jestem gotowa na walkę z negatywnymi myślami.
Mam ich serdecznie dosyć i nie potrzebuję ich w mojej głowie.

To wszystko dotarło do mnie w dniu moich siedemnastych urodzin. Mam ogromne szczęście mieć cudownych przyjaciół wokół siebie, kochającą rodzinę, możliwość rozwoju i bycie całkowicie zdrowa. Siedziałam i myślałam nad tym co osiągnęłam w ubiegłym roku. Od dzieciństwa wyobrażałam sobie, że słodka szesnastka będzie wyjątkowym czasem w moim życiu, ale prawda jest taka, że był to okropny okres, a jedyną osobą temu winną, jestem ja sama. Nie chcę za rok wkraczać w pełnoletność z żalem do siebie, że jako nastolatka nie ekseprymentowałam, nie odkrywałam, nie śmiałam się każdego dnia i nie bawiłam się.

Chciałabym podziękować każdej osobie, która mnie wspierała. Wiem, że mimo wszystko chciałyście mi pomóc. Bądźcie silne i zdrowe. Dostałyście jedno życie. Czy naprawdę warto je marnować na ciągłe martwienie się o swój wygląd? Oczywiście to wasze życie i wasze decyzje.
Ja wybieram bycie beztroską i szczęśliwą.
Bez sensu stale zamykać się w klatce i ograniczać.

Dbajcie o siebie, proszę.
Wasza Sky.

5 komentarzy:

  1. Super skarbie, że to zrozumiałaś. Akceptacja siebie to dobra droga. :)
    Dieta roślinna to zbawienie chyba dla każdego. Większość jest mało kaloryczna, więc bez wyrzutów można jeść do syta i nie liczyć ile się je. A organizm odpłaci ci jeszcze zdrowiem i pięknym wyglądem.
    Ja również marnowałam swoje młodsze lata przez swoją głupotę (w moim przypadku była to depresja) i teraz każdego dnia żałuję. Super, że ty chcesz inaczej.
    Trzymaj się kochana! Zdrowia i szczęścia przede wszystkim. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w nowym rozdziale w swoim życiu.
    Będę za Tobą tęsknić Słonko :c
    Również pamiętaj żeby o siebie dbać.
    Jeszcze raz życzę powodzenia.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję Ci. Gratuluję i cholernie zazdroszczę odwagi, na którą się zdobyłaś dokonując tej decyzji. Pamiętaj, by nie oglądać się w tył. Nie szukaj tam nadziei, ona jest przed Tobą, w przyszłości. Weganizm jest tym pierwszym krokiem, który jasno mówi,że będzie dobrze. Powodzenia.
    Trzymaj się i nie wracaj do tego głupiego świata, Skarbie. Nie będziesz żałować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Buziaki kochana powodzenia w życiu :* Oby dieta roślinna Ci pomogła odzyskać siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo smutny post :( Mam nadzieję, ze dasz znać na blogu co u Ciebie. Trzymaj się!
    _______
    chcebycchuda98.blog.pl

    OdpowiedzUsuń