Lato 2015.
Znowu nie mogę zasnąć. Przewracam się z boku na bok, liczę owce, wymyślam scenariusze, ale nic nie działa. W końcu decyduję się wziąć do ręki telefon. W trakcie przeglądania facebook'a moją uwagę przykuwa post zamieszczony przez chłopaka, który pisze, że on już tak dalej nie da rady i potrzebuje kogoś z kim mógłby o tym porozmawiać. Decyduję się wysłać do niego wiadomość. Odpowiada w ekspresowym tempie. Przez następną godzinę ze sobą piszemy, a on wyrzuca wszystko z siebie. Dowiaduję się, że największą pasją nastolatka jest piłka nożna i wiąże z nią swoją przyszłość. Jednak przez chorobę, jego wyniki są coraz gorsze. Nie potrafi się skoncentrować, nie ma siły biegać ani kopać. Ta choroba to anoreksja. Powoli go wyniszcza, a on nie wie jak z nią wygrać. Obiecuje mi jednak, że będzie walczył, a ja obiecuję mu, że będę go w tej walce wspierać. Po tym odkładam telefon na bok i momentalnie odpływam w krainę snu.
Dwa dni później...
Budzę się około 10. Nie pisałam wczoraj do chłopaka, ponieważ nie chcę wyjść na nachalną. Mam nadzieję, że dzisiaj się odezwie, a jeśli nie, to wtedy ja rozpocznę rozmowę. Sięgam po smartfona i przeglądam powiadomienia. Wchodzę na grupę, a tam na samej górze widnieje post, że chłopak, z którym pisałam zaledwie dwa dni temu zmarł. Jego organizm był niedożywiony i serce nie dało sobie rady, przestało bić. Czytam informację trzy razy zanim to do mnie dociera. Wchodzę na jego profil. Jego mama zamieściła post z informacją o śmierci syna. W komentarzach jego znajomi umieszczają komenatarze typu "Haha dobry żart", "Jaka znowu anoreksja? Twórco posta mogłeś postarać się o coś bardziej wiarygodnego" itd. Jednak ja wiem, że to prawda... że ten chłopak z marzeniami naprawdę odszedł. Pod wieczór jego profil jest już usunięty. Próbuję znaleźć imformacje o pogrzebie, ale mi się to nie udaje. Nawet nie wiem gdzie on mieszka... Jedyne co wiem to, że anoreksja go pochłonęła i odebrała mu życie. Sama nie wiem co czuję... Czy bardziej smutek czy złość? To takie niesprawiedliwe. Zdecydował się podjąć walkę i akurat wtedy świat zdecydował odebrać mu szansę na odzyskanie swojego życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz