poniedziałek, 24 lipca 2017

Nie tak to sobie zaplanowałam...

Hej aniołki!
Bardzo jest mi miło, że mnie pamiętacie. Od razu czuję się o wiele pewniej pisząc tutaj, kiedy wiem, że wśród czytelników są osoby, z którymi nawiązałam już poprzednio kontakt.

Taniec. Był kiedyś ogromną częścią mojego życia, jednak zrezygnowałam z treningów ponad 2 lata temu. Moja siostra namówiła mnie na wspólne zapisanie się na warsztaty taneczne i dzisiaj miałam pierwsze zajęcia. Kurczę.. zapomniałam jak ja kocham to robić! Jedyny problem to... lustro. Stałam za ludźmi na samym końcu sali i dzięki temu siebie nie widziałam przez większość czasu, jednak instruktor podzielił nas na dwie grupy i kilka razy tańczyliśmy tak, że widziałam siebie bardzo dokładnie. Nie cierpię mojego odbicia, ale mam nadzieję, że uda mi się je ignorować przez następne cztery treningi, tak jak dzisiaj. Już zdarzało mi się tonąć w łzach po spojrzeniu w lustro np. przed wyjściem z domu albo będąc w przymierzalni, a nie chciałabym, żeby takie załamanie miało miejsce na zajęciach, na których dodatkowo jest moja siostra. A właśnie... nawiązując do przymierzalni. Przed warsztatami poszłam do galerii handlowej z postanowieniem kupienia ubrań na obóz. Nawet udało mi się wyciągnąć od taty pieniądze, a to naprawdę często się nie zdarza, bo nie lubi on dawać mi kasy na takie głupoty. Weszłam do H&M. Wzięłam oversize'owy tshirt z myślą, że dzięki temu, że jest taki luźny zakryje moje fałdki tłuszczu. W drodze do przymierzalni zatrzymałam się i spojrzałam na wywieszone sukienki. Były naprawdę ładne. Już miałam po jedną sięgać, ale wtedy przez umysł przebrnął mi obraz mojego ciała w niej, Każda normalna osoba wzięłaby tę sukienkę i zobaczyła czy dobrze leży, ale nie ja. Ja uciekłam. Odwiesiłam koszulkę i dosłownie wybiegłam ze sklepu. Chyba zaczynam poważnie unikać patrzenia w lustro. Tak samo jak ważenia. Po prostu... tak bardzo się brzydzę sobą przez to, że znowu utyłam. Muszę się ostro wziąć w garść, bo wieczne uciekanie przed sobą nie jest żadnym rozwiązaniem :)


Jeśli chodzi o bilans to nawet nie wiem czemu chcę się z niego tłumaczyć, ale jakoś... no nie wiem. Może wyciągnę z tego wnioski.
Miałam rozpisany plan na trochę ponad 800 kcal w pięciu posiłkach. Smoothie i kolbę kukurydzy spożyłam w planowanych porach i proporcjach. Wszystko zapowiadało się bardzo dobrze. Potem na szybko szykowałam się do wyjścia z domu i w taki sposób ominęłam jeden posiłek. Nie czułam głodu i spodobało mi się to. Kolejny posiłek ominięty. Zajęcia taneczne. Podsumowałam kalorie i byłam super szczęśliwa. Okazało się to bardzo zdradliwe. W domu dostałam czegoś co nazwałabym wilczym głodem. Efekty widzicie sami. SŁABO.
Jutro będzie lepiej, obiecuję.


Bilans
8:30 smoothie
•128g borówek amerykańskich | 72kcal
•150g malin | 65kcal
•57g kiwi | 35kcal
=172kcal

11:00 kolba kukurydzy
198g | 171 kcal

20:30 tortilla x2
placek | 200 kcal x2
awokado | 232 kcal
100g pomidorow krojonych | 27 kcal
35g kukurydzy | 35 kcal
= 694 kcal

21:30 płatki z mlekiem
cheerios 350 kcal
mleko ryżowe 320 kcal

Aktywność fizyczna:
spacer: -150 kcal
75min tańca: -350 kcal

Razem: 1707 - 500 = 1207  kcal

7 komentarzy:

  1. 1207 kcal to bardzo dobry wynik, zwłaszcza, że spaliłaś dużo kalorii. Dzięki temu przyspieszyłaś sobie metabolizm i na pewno od tylu kcal nie utyjesz :) Nienawidzę momentu gdy pomijam jakiś posiłek bo też wtedy mam wilczy apetyt, tyle że ja zjadam 5 tys kcal XD A luster w galerii też nienawidzę bo światła są tam tak ustawione że zawsze się tam lepiej wygląda i ja o tym wiem, tylko boli mnie świadomość że nawet w takim lustrze tłusto wyglądam :P 1200 to lepszy start niż 800, przynajmniej to nie był aż taki szok dla organizmu ^^ Trzymaj się kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety te 1200 jest dopiero po odjęciu wysiłky fizycznego... Zjadłam 1700, a to jest bardzo dużo :'( No nic... Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem

      Usuń
  2. 1200 kcal to ładny wynik, nawet jeśli jest już po odjęciu ćwiczeń, to chociaż sporo spaliłaś :)
    Z lustrami mam tak samo też ich nie nienawidzę, a jeszcze kupowanie ciuchów to już w ogóle moja zmora, zawsze jak coś przymierzam to chce ryczeć :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbuj może nie patrzeć w te lustra na zajęciach? Wiem, że to trudne. Sama patrze w każde możliwe lustro - na szczęście częściej w kontekście twarzy, czy makijaż się trzyma i czy włosy jakoś wyglądają. ^^'
    W moim przypadku omijanie posiłków działa. Oczywiście pojawia się wilczy głód wieczorem, ale przeważnie późnym wieczorem. Mogę się powstrzymać przed jedzeniem idąc po prostu spać. Rano już nie jestem tak głodna.
    Nie przejmuj się bilansem, nie jest przecież taki zły. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super bilans ^^ Nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę; ja mam dwie lewe nogi, nadają się tylko do grania w piłkę, nie potrafię tańczyć, a bardzo bym chciała :( Mam nadzieję że ty się w tym spełnisz:)
    Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Lustra to coś okropnego... nienawidzę ich, a równocześnie, zmuszam się, by na nie patrzeć. Bo nie mogę zapomnieć, dlaczego to robię. :")
    Bilans i tak zgrabny. :3
    Trzymaj się! ;3

    OdpowiedzUsuń